Autor: qn-vyNUVEea

  • GWASZ

    GWASZ

    Gwintówka Elef
    GWASZ
    1980 OO

    Gwasz - portret

    Obecnie Gwasz już nie żyje, ale ciągle pozostaje w naszej pamięci, więc ciągle pozostawiam jego stary opis:

    Najstarszy w stajni – jedyny który pozostał z trzech pierwszych koni klubowych. Jest już w klubie od 17 lat.
    Kasztanek, koń czystej krwi arabskiej z Kurozwęk. Posiada tzw. „rybie oko” nadające mu szczególnie ciekawy wygląd.
    Ulubieniec wszystkich dzieci, w obecnej chwili na emeryturze.

    NIE MA JUŻ GWASZA

                Dziś rano, czyli 14 marca 2007 roku, rozstał się z ziemskim padołem nasz ulubieniec Gwasz. Po 27 latach życia zamienił zielone pastwiska na niebieskie i od dziś będzie biegał już tylko po nich.


    Ale warto wrócić do wspomnień, a jest ich trochę:

    Jedyny, wyjątkowy. Znałam Go prawie 25 lat, w moich wspomnieniach będzie zawsze tym ognistym, gorącej krwi, ale przyjaznym rumakiem arabskim, na nim ścigałam się z wiatrem w szalonych galopach, wędrowałam leśnymi szlakami na rajdach, czasem zwierzałam sekrety i smuteczki w ciszy stajennej nocy, a w końcu z jego pomocą uczyłam swoje dziecko miłości do koni. Aż przyszło się pożegnać. Gwasz należał do wspaniałej Trójki „Ojców Założycieli” – pierwszych naprawdę klubowych Koni klubowych (Waleria, Aura i Bajka były prywatne). Kiedy wraz z Lachem i Burnusem stanęły przed obskurną stajnią „u baby ” poczuliśmy się jak królowie życia, za symboliczne 50 tys zł stadninowa czysta krew w skromnych progach wówczas Harcerskiego Klubu Jazdy Konnej im. 8 Pułku Ks. Józefa Poniatowskiego (tak brzmiała nazwa ) Gniady kuhailan, siwy saklavi i kasztanowaty muninghi – pełna reprezentacja rodów arabskich – Kasia Za

    Bo to był Koń z klasą. Bystry i uważny, z wielkim sercem. – Iza R-P

    Gwasz to pierwszy koń, z którego spadłam, a który mimo rozpędzonych koni w galopie, został przy mnie. Tak się zaczęła moja miłość do arabów i pozostała do dziś –Anna Iz

    Pamiętam jak Gwasz chodził sobie bez trosko po całym ośrodku taki grzeczny koński emeryta – Ola Ra

    Późno poznałam Gwasza, właśnie w takich okolicznościach przyrody – gdy wędrował sobie swobodnie po terenie klubu. Ula D. wyjaśniała mi wtedy, że dziadziuś spokojną ma już emeryturę. A ja wtedy pomyślałam, że nie znam drugiego takiego miejsca jak Tabun! I zaiste tak jest! – Ewelina Gr

    Jeszcze za czasów prehistorycznych , kiedy w Kurozwękach konie chodziły wolno-taka akcja. Gwasz przed kolacją wpadł na jadalnię- zeżarł tackę kanapek z rybą i został nakryty. Wszyscy się martwili nie o brak kanapek tylko czy nie zakolkuje. Bo potrafił mieć kolkę „z niczego” , ale kradzione mu nie zaszkodziło. – Basia Kr

    Uwielbiałam tego dziadziusia. Chodził wszędzie, towarzysz dla każdego. Buziaki dawał. I dużo kombinował ze swoją towarzyszką z boksu małą Gracją – Danuta Dzi

    No to i ja wpiszę jedno wspomnienie. Zapewne część osób pamięta, że Gwasz omal nie przypłacił życiem konfliktu z i innym kolega ze stajni. Było to w latach 90tych w Kurozwękach na początku obozu. Dostał strzał w wewnętrzną część, chyba lewej tylnej nogi. Wdała sie zgorzel. Wezwano weterynarkę z stadniny z Kurozwęk, która powiedziała, że tu już nic nie da się zrobić i koń jest do uśpienia. Nie dało się jej przekonać, żeby zrobiła operacje. W przypływie rozpaczy niejaka Barbara P. wzięła strzykawkę, zapodała znieczulenie i nożem wycięła zgorzel. Operacja była pionierska i wymagała nieprawdopodobnej odwagi. I właśnie dzięki temu zabiegowi Baski Pieróg Gwasz mógł dożyć sędziwej starości. – Maciej Dy

    Pamiętam wspaniałego Gwaszka jak pędził w terenie z jakąś dziewczynką na grzbiecie…z ogłowiem pod szyją! Dowiózł całą i zdrową na koniec łąki. To się nazywa as bezpiecznej jazdy! Mam jeszcze jedno wspomnienie, tyle że nie dam sobie głowy uciąć czy to na pewno był Gwaszek. W każdym razie rudy. Ktoś na ujeżdżalni ćwiczył sobie młynki i w pełnym galopie, siedząc tył do przodu, został odtransportowany pod stajnię, która jeszcze wtedy była w forcie, zawsze mnie to bawi – Kasia Bo

    Gwasz! Koń o większym sercu niż on sam, bardzo przyjazny i mądry koń ☺ to był zaszczyt że mogłam go poznać w swoim życiu – Agnieszka Lew

    Piękny stary Gwasz z rybim okiem. Pamiętam jak będąc bardzo małym dzieckiem karmiłam go chlebem jak stal z wtedy jeszcze źrebolem Fraszką na padoku – Ela Za

    Mój ulubiony koń na kursie jazdy konnej w 1984 – Majka Bo

    Pamiętam go! Kochane, poczciwe konisko! – Miranda Ex

    Gwaszek! Mój ukochany koń! Nie spotkałam już nigdy tak poczciwego, cudownego i spokojnego konia! – Katarzyna S-K

    Przemądre i przekochane konisko. Od niego się zaczęła moja miłość do arabów. – Asia Po

    Mój pierwszy galop, pierwszy teren, pierwsze skoki … mój dziadek – Agnieszka Z-G

    Wspaniały! – Agnieszka Wi

    Mój ukochany Gwasio – Jola Kr

    Mały, ale wariat – Bernard Ma

     

    Gwasz – galeria

     

  • GWADAR

    GWADAR

    Minerwa Gwarny
    GWADAR
    1986 XO

     

    Gwadar - portret

    Prywatny koń Jerzego Domskiego, ale bardzo u nas zadomowiony. Gwadar jest jednym z weteranów w naszym klubie. Pamięta jeszcze czasy, gdy stajnia mieściła się w starym porcie. Spędził w naszej stajni tak wiele lat, że traktujemy go jak swego. Przez te lata zdobył sympatię wielu klubowiczów i nadal ma w naszym klubie zagorzałych sympatyków, choć lata robią swoje i nie jest już tak znakomity jak dawniej.!

    Pieszczotliwie nazywany też Włodkiem… – Basia Kr

    Moje zdjęcia z Gwadziem ma gdzieś Ania. Szczególnie pamiętam siebie jako pancerną rusałkę czule wtuloną w pysk mojego ulubieńca. Chyba poza moim ślubnym nigdy nie byłam tak stała w uczuciach i nie darzyłam nikogo tak długo miłością. Nawet więcej, Gwadar był moją miłością bezwarunkową. Najukochańszy towarzysz nastoletnich wspomnień – Natalia Pi

    Najlepsze jak na zawodach w Kurozwękach Tomaszek tak mi go rozbujał, że ja wtedy przyczepiona jak gówno do okrętu, wygrałam na oklep. Fajne czasy jak się było niezniszczalnym! – Natalia Pi

    Nauczył mnie skakać jak żaden człowiek, jak nie siedziałam jak trzeba, to po prostu leciałam dalej sama! Na Hubertusie zmieniał nogi co 2 foule! Mądry, charakterny Profesor – Grażyna Za

    Oj, Gwadara bardzo lubiłem, w zasadzie pierwsze miesiące moich jazd, to Gwadara lub Barwa 😉 Na nim też wystartowałem w swoich pierwszych zawodach skokowych, a potem pierwszy raz w WKKW, szkoda, że nie dotarłem do mety, bo była bardzo fajnie! – Maciek Mi

    Też go bardzo lubiłam. Czułam się na nim bezpiecznie. – Anna Iz

    To był mój pierwszy ulubiony koń! – Hania Li

    Też go lubiłem, ale niewygodny był jak diabli! – Bartek Go

    Taaak najlepszy na oklep – Jola Kr

    Gwadar – galeria

     

  • GRACJA

    GRACJA

    Galicja Folkert
    GRACJA
    2002 KUC WALIJSKI

     

    Gracja - portret

    Córka Galicji, również kuc walijski. Ze względu na swój młodociany wiek i niewielkie gabaryty cieszy się gronem zwolenników wśród najmłodszych i raczej drobnych spośród nas. – Irmina Ka 

    Gracja to wspaniały, młody konik, który sprawdza się zarówno w terenie jak i na ujeżdżalni. Choć jeszcze boi się dużego ruchu ulicznego, to w terenach pokazuje jaką radość sprawiają jej te wyjazdy. Nie sprawia kłopotów w boksie, do wszystkich jest przyjaźnie nastawiona. A choć mała ciałem, to wielka duchem! I tak powinno się myśleć o tym niewielkim, rozkosznym, siwym koniku. – Magda W

    Gracja – galeria

     

    Gracja w pełnej krasie

  • GAZER

    GAZER

    Okaryna Waron
    GAZER
    1994 KUC

    Gazer - portret

    Ciemno-gniady anglo-arab. Łagodne usposobienie przejął chyba od Gwasza – swojego bardziej doświadczonego poprzedniego towarzysza z boksu. Są ludzie, którzy uważają, że trudno go zmusić do czegokolwiek. Ale są też tacy, którym się to wyśmienicie udaje.

    Gazerek swoje ostanie lata spędził u mnie, jako niepodzielny hrabia na włościach. Odszedł na Wieczne Pastwiska w wakacje 2018. Przeżył 32 lata i do końca rządził w stadzie -miał trzy zęby na krzyż, ale wiedział gdzie je wbić. Nagminnie wychodził z taśm i urządzał sobie spacerki po okolicy. Jesienią, już po wszystkich pokosach, po prostu wypuszczałam go za bramę i wracał wieczorem na kolację. Czasem go widuję w księżycowe noce jak się pasie na łąkach.. – Asia Po

    Zawsze kładł się przy przechodzeniu przez bród na Czarnej, więc kiedyś stwierdziłam, że trzeba go gnać przez wodę galopem. Raz się udało z zaskoczenia, następnym razem wskoczył i nie zwalniając złożył podwozie 😀 i było po staremu, reszta terenu w mokrym ubranku – Kasia Za

    Miły konik, na ujeżdżalni trochę leniuszek, ale w terenie rozwijał duże prędkości – Kasia Zy

    Miał taki magiczny guziczek na zadzie, niektórzy znali jego działanie – Jola Kr

    Był mistrzem w skracaniu foule, zawsze potrafił wstawić jedno w szeregu skok -wyskok – Kasia Za

    I miedzy innymi dlatego miał ksywę Tuptuś – Asia Po

    Gazer bardzo spokojny i miły koń, w zimie wyglądał jak misiu – Agnieszka Lew

    Lubił tarzać się z siodłem i jeźdźcem na grzbiecie – Marta Su

    I miał na zadzie przycisk uruchamiający „baranki” – Joanna Si

    Wspaniały! Moja pierwsza tabunowa miłość! Przy czyszczeniu kulił uszy i ze złością tupał nogą. Niektórzy się nabierali na tę jego groźną minę i brali nogi za pas, ale tak naprawdę był przemiłym konikiem. Zabrał mnie na swoim grzbiecie na mój pierwszy teren – Kasia Bo

    Aa i w Kuro zawsze musiałam jechać mostem, bo w rzece lubił się położyć. – Kasia Bo

    To tez i moja pierwsza miłość klubowa. Przyszliśmy praktycznie razem w tym samum czasie do klubu – Aneta Po

     

  • GALICJA

    GALICJA

    Roodbeen’s Gerrie Holaneka
    GALICJA
    1997 KUC WALIJSKI

    Galicja - portret

    Urodziwa klacz maści kasztanowatej z rzadko spotykaną barwą grzywy i ogona. Należy do rasy kuców walijskich. Ma duże problemy ze wzrokiem. Mimo jej niewinnego wyglądu, jeźdzcy mogą mieć z nią trudności podczas jazd, za to gdy dosiadającemu uda się z nią wygrać, satysfakcja jest niemała. Niezważający na te problemy fani wiernie dosiadają jej grzbietu, czasem z niezłymi wynikami na na zawodach(raczej tych wewnątrzklubowych). Przeznaczona dla jeźdźców niewielkiego wzrostu ale nie tylko. Jest mamą klubowej Gracji. – Hania Li

    To ja pierwsza! Ilość moich jazd na jej grzbiecie jest niezliczona! – Julka Go

    Wspaniała klacz z bardzo barwną grzywą, wiele razy na niej jeździłam, pamiętam nasze wspólne tereny w Kurozwekach! Przemiły, kochany, grzeczny konik! Jazda na niej to wielka przyjemność –Ola Ra

    Oj, Galicja uczyła pokory! Ale za to jaką radość potrafiła wywołać na twarzy, kiedy jako początkujący jeździec udało się przejechać przez drążki! Co nie było takie proste ! Tyle lat minęło A nadal się z tego cieszę! Dobrze pamiętam że miała chore oko? Jedna z moich ulubionych – Ela Pi

    Najcudowniejsza I najpiękniejsza klacz w Tabunie przepiękne wspomnienia mam po tej klaczce, aż się łezka kreci –Gabrysia Sza

    Moja kochana – Monika Ma

    Galicja przeprowadziła się w inne miejsce. Z uwagi na postępującą ślepotę i inne kontuzje w klubie pracować nie mogła. Została przygarnięta przez Magdę i Jurka Wilczków(Jurek był współzałożycielem klubu, oboje pracowali w nim przez wiele lat) i u nich będzie mogła dożyć, miejmy nadzieję sędziwej, starości.

    Galicja mieszkała u mnie przez 8 lat. Pierwszy i jedyny póki, co mój koń. Uwielbiałam ją już w klubie, a potem, kiedy u nas zamieszkała utwierdziłam się w przekonaniu, że intuicja mnie nie zawiodła! Wspaniała, cudowna, piękna! Dostarczyła nam wielu wrażeń i wspomnień. – Magda Wi

    Galicja – galeria

     

  • FINISZ

    FINISZ

    Beza Fis
    FINISZ
    1992 XO

     

    Finisz - portret

    Zasłużony i wysłużony kasztanowaty anglo-arab. Przyszedł do klubu na początku 1995 roku, była mroźna zima, a dzielny ogier Finisz wyglądał jak obrośnięty misio! W chwili obecnej już na rencie. W okolicy świąt Bożego Narodzenia roku 2000 został umieszczony w schronisku „Tara” po Wrocławiem. Wdzięczni klubowicze strają się w miarę swoich możliwości wspomóc właścicieli schroniska a tym samym przyczynić się do zapewnienia spokojnej emerytury Finiszowi.

    Finisz! Cudny kasztanek, teren na nim to była przygoda , rodeo gwarantowane – Agnieszka Lew

    Był bardzo grzeczny pod siodłem i przekochany w obejściu. Nie przypominam sobie żeby mi kiedykolwiek odstawił złośliwy numer. Zagalopowywał ze „stój „, cudownie nosił i w ogóle z tym swoim Alfowym ryjem był jedyny taki. Tylko raz przeżyłam na nim chwilę grozy – był niedawno oddany pod siodło i na obozie w Gładyszowie ’95 zrobił prawdziwe rodeo na łące w iście westernowym stylu! Zrzucił mnie, a następnie nacierał pełnym galopem z powrotem aż mnie Ziembol z Zemlerem musiały zasłonić – Basia Wr

    Uroczy kasztanek, pracowałam z nim jako młodym koniem. Miał wiele zalet i lubiano na nim jeździć, choć miał też swoje pomysły, potrafił bardzo zgrabnie zaklinować jeźdźca, np. między gałęziami drzewa lub ścianą poczym z niewinną miną kontemplował zaistniałą sytuację, a ty radź sobie, człowieku Barbara Pieróg . Niestety rozwinął się u niego szpat i musiał przejść na przedwczesną emeryturę. Spędził ją w Tarze, gdzie dożył szczęśliwie sędziwego wieku – Kasia Za

     

     

    Finisz – galeria

     

    Finisz w pełnej krasie

  • FENICJANKA

    FENICJANKA

    Rama Figaro
    FENICJANKA
    1994 XO

     

    Fenicjanka - portret

    Fenicjanka miała dwa lata, gdy trafiła do naszego klubu. Zjawiła się w nim w 1996 roku, a potem pojechała na nieszczęsny obóz do Koniecznej. Musiała tam pracować za trzech z powodu szalejącej wśród koni grypy. To chyba nastawiło ją negatywnie do wielkich wyczynów. Nie była wielkim zwycięzcą tak jak Sakar, nie wygrała wielu zawodów, a w Hubertusach nikogo nie dognała. Cechowało ją to, że miała raczej bardzo wąskie grono wielbicieli, ale za to wielbicieli oddanych całym sercem, żyjących ze świadomością swojej nieodwzajemnionej miłości. Jeszcze węższe było grono ludzi, które potrafiło ją „uruchomić”, a wtedy pokazywała swoją klasę. Feni to koń o wielkich możliwościach, ale na ogół niewykorzystanych. Potrafiła świetnie skakać, była szybka i bardzo zwinna oraz stabilna. Gdyby ktoś w pełni potrafił wykorzystać te walory mógłby wiele zdziałać w niejednym konkursie skoków. To jednak nie jedyne jej walory. Na pewno budziła zaufanie, przynajmniej jeśli chodzi o jazdę. Może mniejsze w boksie, bo za ludźmi nie przepadała(jak większość koni, bo niby za co mają nas lubić?) i wyrażała to w sposób zdecydowany. Jednak na jazdach była oazą spokoju, dzięki temu, ze spokojnym sercem, można było na niej puścić w teren nawet początkującego. Dzięki temu, mimo wielu obaw, zgodziłem się, by na niej w czasie pokazów skakać przez żywe przeszkody, a takie rzeczy robią na pewno wrażenie. Co jeszcze? Zapytajcie Piotra Harafa, czy będzie mu teraz łatwo dobrać parę do słynnej już „poczty węgierskiej”, którą prezentował na pokazach! Ale to nie tylko poczta, wszelkie pokazy, przejazdy w siodle damskim, spadania, military, cała masa ćwiczeń woltyżerskich była często wykonywana właśnie na niej. Można było wskakiwać na nią na różne sposoby, można było stawać na rękach, głowie, nogach, zawsze użyczyła swego grzbietu i zapewniała bezpieczeństwo – miała do nas cierpliwość. Nie ocenione usługi oddała też zajmującym się w naszym klubie powożeniem. Nie tylko sama przewiozła tony ładunków, brała udział w rozlicznych przejażdżkach wozem, czy saniami, ale nauczyła pracować przy wozie kilka obecnych koni klubowych, dzięki czemu po jej odejściu nie będziemy musieli wozu i sań odstawić do garażu. Jest także matką dwóch źrebaków klubowych, w kwietniu 2001 pierwszy raz została matką. Urodziła prześliczną i przemiłą,równie siwą jak ona sama klaczkę,o imieniu Fraszka – obecnie używana już na jazdach i zapowiadająca się na znakomitego konia! Natomiast w lutym 2003 roku urodziła chłopaka – Farosa, który też już zaczyna uczyć się chodzić pod siodłem.
    Wiele potu wylała przez te ponad 10 lat swej pracy i podobnie jak to pisałem przy Sakarze, pozostaje mieć nadzieję, że w nowym miejscu będzie się dobrze czuła, o co pewnie zadba kochająca ją Justyna Porabik, jej nowa właścielka.

    O tak, to był wyjątkowy i niezwykle wszechstronny koń! Dla jeźdźców, z którymi miała więź i z którymi się wzajemnie rozumieli była w stanie zrobić w zasadzie wszystko. Wyjątkowy koń – Ewelina Ha

    Mój ukochany koń, ten, który najwięcej mnie nauczył. Nasze drogi się przecięły kiedy obie byłyśmy młodziutkie! Bardzo miło wspominam ten czas, choć bywało nielekko z Fenicjanką na początku. – Magda Wi

    Jak stała z Katodą to zrobiły spółdzielnię. Katoda mimochodem stawała delikwentowi na nodze, a jak klient się odwracał żeby ją zepchnąć to Feni gryzła go w tyłek. Jak to zobaczyłam po raz trzeci zrozumiałam, że nie ma mowy o przypadku. – Basia Pi

    Grzeczna klaczka jazda na niej była duża przyjemnością:) super koń w terenie chodź pamiętam, że jak galopowaliśmy na łące tak się super nam galopowało, że nie zatrzymaliśmy się przed końcem łaki i wylądowałam przez jej głowę pod jej nogi na śniegu – Ola Ra

    Mój ukochany koń, masa pięknych wspomnień tych z listy najcudniejszych momentów życia! W moim domu w Polsce dalej mam gdzieś foto w ramce: ja na oklep na Feni, w rzece, jako dzieciak z włosami ściętymi „na chłopaka”, w kostiumie kąpielowym i z rozciętą krwawiącą nogą jak gdyby nigdy nic z uśmiechem na pół twarzy – Marta Su

    Feni „siwa” Piękna klacz. Ale wciąż czuje jej szczęki na mojej ręce ? ogólnie jazda na niej była przyjemnością – Agnieszka Lew

    Siwa klaczka stworzona chyba do wszystkiego – Danuta Dzi

    Moja sportowa kobyla.. – Bernard Ma

    Pamiętam jedną jesienną jazdę, mgła, wieczór. Koniki stępują się na długiej wodzy. Nagle krzaczki przemówiły… Została koło nich tylko Feni? z miną wyrażająca wielkie zdumienie.. reszta była skulona po drugiej stronie ujeżdżalni. – Magda Ma

    Nie jeździłam na niej często, ale pamiętam 1 jazdę -było nas czworo Feni w ciąży z Fraszką a ja z Karolkiem. – Basia Kr

    Przez te wszystkie lata miałem kilka koni, które bardzo lubiłem, które były bliskie memu sercu, ale gdyby mnie ktoś zapytał o tego jednego, jedynego, najważniejszego, to zdecydowanie wymieniłbym dwa: Sakara i właśnie Fenicjankę! – Maciek M

    Feni odeszła ponad dziesięć lat temu, ale do końca miała fajne życie i stała z Farosem w tej samej stajni. – Kasia Wa

    Fenicjanka – galeria

     

    Feni w pełnej krasie

  • FAZI

    FAZI

    nn nn
    FAZI
    nn XO

    Fazi - portret

    Wielki ten nasz Fazi był i wielu jeźdźców było zadowolonych z jazdy na nim, a teraz jego jedynym obowiązkiem jest strzyżenie trawy w ogródku nowego właściciela, za co dostaje sowitą nagrodę. Z tego, co wiemy, na życie nie narzeka, a klub miło wspomina.

    Chyba mój pierwszy teren w życiu odbył sie właśnie na jego grzbiecie – Magda Ba

    Milutki, mięciutki, fajniutki – Danuta Dzi

    Super koń wygodny misiu był z niego strasznie kochany i odważny – Ola Ra

    Fazi w pełnej krasie

  • FAROS

    FAROS

    Fenicjanka Ogar
    FAROS
    2003 SP

     

    Faros - portret

    Faros przyszedł na świat 28 lutego 2003 roku. To kolejne, po Fraszce, dziecko wspaniałej i niezastąpionej Fenicjanki. Wszyscy mają nadzieję, że ogierek, będzie równie dobry jak jego mama i starsza siostra. 

    To nierozłączny przyjaciel z boksu Bachmata. Póki co niesforny, uroczy młodzik hasający po pastwisku, dopiero poznający uroki współpracy z człowiekiem na grzbiecie. – Irmina Ka

    Faros, młodszy brat Fraszki, bardzo miły, ładny, dobrze się zapowiadający młody koń. Był moim ulubieńcem zaraz po Fraszce. Z Bachmatem bawili się razem patykami na pastwisku, jeden brał gałązkę do pyska i uciekał a drugi go gonił, potem była zmiana. Niestety, problemy ze stawami nie pozwoliły mu zostać u nas, obecnie jest w prywatnych rękach – Kasia Za

    Od 13 lat u mnie. Od 2013 roku na emeryturze absolutnej, aczkolwiek z uwagi na zwyrodnienie kolana nigdy tak naprawdę nie pracował w pełnym tego słowa znaczeniu. Jest najlepszy na świecie! – Kasia Wa

     

    Faros – galeria

     

    A oto Faros

     

  • BARWA

    BARWA

    nn nn
    BARWA
    1988 XO

    Barwa - portret

    Barwa jest mamą Birmy, a co za tym idzie, babcią Bachmata, który jest w naszej stajni. Miewała swoje humory, miewała odmienne spojrzenie na modę(zmieniła moją bluzę w bezrękawnik), ale była lubiana – spokojna i zrównoważona(chyba, że zobaczyła coś białego), stabilna i rozsądna, potrafiła też znakomicie skakać, choć nie zawsze miała na to ochotę. Była niezwykle wygodna i jazda na oklep na niej, należała do przyjemności. Człowiek czuł się jak na wygodnej kanapie.

    Kiepsko ją pamiętam, ale wiem, że chrapała w nocy tak jakby miała za chwilę zejść z tego świata. Powodując palpitację serca dyżurnych. Jej córka odziedziczyła po niej ta umiejętność – Magda Ma

    Barwa koń do wszystkiego… – Jadzia Orz

    Barwa! Blondyna! Wspaniały koń, bardzo wygodny w jeździe, ale i bardzo uparta. Ach moje czasy w klubie – Agnieszka Le

    Była piękna, ta maść – Zosia Za

    Barwa bardzo nie lubiła, gdy wiatr przewracał karki w książce jazd. Ja bardzo na niej lubiłem skakać, prawdziwy koń skokowy – Łukasz Po

    Najlepszy koń sportowy o niepowtarzalnej maści, charakterze i filigranowej figurze – tak to ONA! Jak zaczęła kręcić ogonem to znaczyło, że odpaliła maszyna. Wypuszczona na ujeżdżalnie (na popas) sama skakała przez przeszkody – Karol Ci

    Moj pierwszy ukochany Rumak! – Patrycja Pi

    Pamiętam pierwsze wiosenne zawody, które przyszłam oglądać w tabunie…a tam Karol Cichoń i rodeo na Barwie – Kasia Bo

    Barwa – galeria

     

    Barwa i Birma