Kategoria: Nasze byłe konie

  • AMETYST

    AMETYST

    Kara Aromat
    AMETYST
    1993 XO

      Ametyst pojawił się w klubie całkiem niedawno, bo we wrześniu 2000. Zyskał opinię konia niełatwego ale temu, komu uda się namówić go na współpracę, sprawi wiele satysakcji. Fascynowały go nagłe zmiany kierunków, co do których nie zawsze miał wspólne zdanie z dosiadającym go jeźdźcem. Obecnie powrócił do swej ukochanej właścicielki, a czy udało im się ustalić wspólny kierunek, tego nie wiemy.

     

     

     

     

     I jeszcze w całej krasie

    (kliknij w zdjęcie, aby powiększyć)

    ametyst

    amebapi

  • ATENA

    ATENA

    Amazaonia Hebab
    ATENA
    2000 SP

    Wspaniała kobyłka ! Mimo swojego wrednego, a zarazem kochanego charakteru, ma ogromne serduszko. Czasem na jeździe lubiła chodzić swoimi ścieżkami i niekoniecznie słuchać jeźdźca. Jazda w parze nie była dobrym pomysłem, gdyż Atenka nie lubiła innych koni, w szczególności hucułów. Na oklep, jak kanapa – Gabi Ju

    Dostojna i piękna! – Basia Pi

    Koń, który wygrał za mnie zawody Ujezdzeniowe jak mnie trema zjadła i zapomnialam programu ona przywiozła mnie na pierwsze miejsce. Best horse ever – Ela Za

    Moja ukochana Atenka! Najlepszy koń jakiego mieliśmy w Tabunie! Jak to zawsze mówiłam koń z atestem terenowym – na niej można było jechać wszędzie. Była bardzo charakterna, czasami trochę złośliwa, ale to właśnie dodawało jej uroku. W trakcie jazdy dawała z siebie wszystko i dzięki swojemu wygodnemu krokowi była idealnym koniem do doskonalenia umiejętności ujeżdżeniowych. Nawet po tych paru latach, gdy już nie jest w naszym stadku jej imię zawsze wywołuje uśmiech na twarzy i same miłe wspomnienia! – Dominika Ocie

     

    Atena – galeria

     

  • ARKADIA

    ARKADIA

     Atena Medik 
    ARKADIA
     2008 SP 

    kasiazy napisał(a):
    2008-09-07 09:52
    Ponieważ nie mogę dokonaż zmian w wizytówce Arkadii, uzupełnię jej dane tutaj. Po długim śledztwu udało się „namierzyć” ojca Arkadii. Myślał, że uda mu się uciec od odpowiedzialności, ale mu się ta sztuka nie udała. Mogę więc oficjalnie ogłosić, że do ojcostwa przyznał się MEDIK rasy śląskiej.

    Arkadia jest córką Ateny. Na razie jest piękną klaczą o karej maści, a co z niej wyrośnie, przekonamy się za lat kilka.

    Przekonaliśmy się o jednym, na pewno nie jest maści karej, jakoś się wybieliła, nie wiemy, czy to dlatego, że tak intensywnie czyścili ją jeźdźcy, czy tyle miała zmartwień, że posiwiała, ale jedno jest pewne pod tym względem się zmieniła! A co z niej wyrosło? Przekonajmy się czytając opinie klubowiczów:
    W dwóch słowach: – Przefajny koniś – Aneta Po

    Kilka słów więcej: – Co to dużo mówić, jest niesamowita, wygodna, jak potrafi to i skoczy wysoko, i chyba jeszcze nie spotkałam drugiego takiego konia, więc mam nadzieję, że szybko znowu będziemy mogły razem pracować. – Magda Ci

    I jeszcze w formie nieco lirycznej:
    Arkadia
    Cóż, w boksie jak baranek siedzi,
    Niczym dobrzy, kochani sąsiedzi.
    Czyścić daje się spokojnie,
    W siodle bywa wręcz odwrotnie.
    Nie jest może najszczuplejsza,
    Lecz jest za to wygodniejsza.
    I choć od niektórych mniejsza,
    Czasem może być groźniejsza.
    Charakterek ma dość mocny,
    Wtedy bacik jest pomocny.
    Czasem nie zagalopuje,
    Ale ja się nie przejmuje
    Bo ten konik jest mi bliski,
    I futerko ma jak miśki
    Więc kochamy go wytrwale,
    I na dobre, i na stałe!

    Jadzia S i Hania M

    Arkadia – galeria

     

  • APOLLO

    APOLLO

    NN NN
    APOLLO
    2004 nn

    apollog2Apollo, czy też Apolko jak chcą niektórzy, przyszedł na świat Bóg jeden nasz wie kiedy i gdzie. Zwykło się sądzić, że matczyne łono opuścił w roku 2004, ale i to nie jest pewne bo ten poczciwy siwek, milczy także i w kwestii rodziców. Zakładając jednak, że nie przyfrunął do nas z innego świata, możemy uznać, że poczęto go w sposób tradycyjny, przy udziale mamy i taty. Rasa jego też jest zagadką, lecz swoistego powabu odmówić mu nie sposób,  a ów poczciwy wdzięk musiał mu być dany w genach. Apolko przywędrował do Tabuna z rąk bezradnych dorożkarzy, którym ów siwy buntownik kilkakrotnie dał do zrozumienia, że on niemiastowy i na krakowskim Rynku jest mu nieswojo. Odruchy młodzieńczego buntu przywiodły go więc w nasze olszanickie strony, gdzie od samego początku godnie reprezentuje zaprzęgową gromadę. Oprócz niewątpliwych zdolności zaprzęgowych, tego uroczego wałacha charakteryzuje przede wszystkim szeroko pojęta pogoda ducha, która zdecydowanie ułatwia mu współpracę z klubowiczami różnych temperamentów, pokrojów  i umiejętności. Apolko potrafi jak żaden inny zdystansować się od stawianych przed nim wymagań, i kiedy tylko uzna za słuszne, zamiast myśleć o pracy, ucieka myślami na zielone pastwiska, gdzie wolny od obowiązków radośnie się pasie, smakując pełni końskiego życia. Dzięki zdrowemu podejściu do pracy, Apolko pozostaje spokojny i zdystansowany. Dla jednych to zalety, dla innych przywary. Kto inny jak nie on, potrafi odciąć się myślami od bieżących zmagań, rozkosznie leniuchując podczas jazdy i kołysząc swoim jeźdźcem w rytm swawolnych pa dokowych podskoków. Ponadto jest to koń niespotykanie łagodny i sympatyczny. Na liście stajennych mistrzów kopniaków i kąśnięć z pewnościa znajdzie się na szarym końcu. Kąsać bardzo lubi, zwłaszcza słodycze prosto z ręki J Interesuje go niewątpliwie zawartość naszych kieszeni oraz odgłosy szeleszczących woreczków. Na samą myśl o chrupiących słodkościach doznaje radosnego skoku hormonów szczęścia. Nie przepada natomiast za cmokaniem i podganianiem, udając że nie rozumie co mają na celu. W kilku dziedzinach Apolko nie ma sobie równych. Żaden inny z naszych wierzchowców nie potrafi tak obficie obtoczyć się w błotnej panierce.  Żaden inny z podobnym spokojem nie znosi też czyszczenia, którym niewątpliwie rekompensuje powyższe pasje. Apolkowi uwielbia też wszelakie gonitwy, i choć niepozorny, na ujeżdżalni leniwy, rozwinąwszy maksimum swoich możliwości, na długich łąkach bliski jest wyciskaniu jeźdźcowi łez z oczu. Niewątpliwą jego zaletą jest odporność na stres i choroby. Cieszy się dobrym zdrowiem i nie miewa kontuzji. Podsumowując, jest to świetny koń dla naszych rekreacyjnych celów. Niezastąpiony w zaprzęgu i bezpieczny na jazdach, ma już także za sobą pewne doświadczenia w hipoterapii! Choć nie każdy jest fanem koni – leniuchów, a takim właśnie być mu się zdarza, nie można odmówić mu wielkiego serca i wspaniałego usposobienia. Dzięki przyrodzonym mu cechom, sprawdza się świetnie w niejednej dziedzinie! Aż dziw, że nie znalazł większej rzeszy fanów! Na szczęście w Tabunie jest co najmniej jedna osoba, która wiele by dała by codziennie rano przynosić mu na dzień dobry ulubiony smakołyk i wypuszczać na uwielbiane, zielone padoki.

    Mimo, ze nie mój ulubiony to jednak wyjątkowy – Irmina Ka

    Pierwszy koń, na którym miałam okazję jeździć w Tabunie – do dziś pamiętam jak bardzo wygodne miał siodło. Apollo był taką wielką białą przytulanką i miał najpiękniejszą głowę na świecie którą zawsze tak słodko wyciągał! A co najbardziej mi się w nim podobało to umiejętność ściągania kantara w nocy – Dominika Oc

    Miły misiek. Super w terenie na czołowego i nie tylko chociaż na początku swojej kariery nie był łatwy – Majka Bo

    Raz miałam okazję na nim siedzieć i muszę przyznać, że troszkę się pomęczyłam, ale jazda na nim była znacznie przyjemniejsza niż myślałam, że będzie. Trochę mi robił psikusy, ale ja lubię takich „gagatków”. Ponadto był dość sympatyczny z charakteru. – Olimpia Fi

    Śnieżno… żółty, super milutki w swoim zachowaniu i tuszy wielkolud, do którego zawsze można było się przytulić. Dało się zauważyć, że miał w Tabunie fanów nie tylko wśród klubowiczów, ale również wśród koleżanek ze stada . Chyba nie lubił sam siedzieć w boksie, bo często wymykał się z kantara i zerkał przez kraty boksu w poszukiwaniu rąk i kieszeni wypełnionych smakołykami. – Klaudia An

    Apollo…wspaniały konik, który wprowadził mnie spowrotem do świata jeździectwa po 14 letniej przerwie w jeździectwie. Zawsze potrafił poprawić mi humor zwłaszcza buszując pyskiem po moich kieszeniach za smakołykami – Danuta Dz

    Apolko! Najwspanialszy, najpiękniejszy i najbardziej kontaktowy koń pod słońcem! W terenie maszyna, na ujeżdżalni leń…ale kochany – Kasia Bo

    Apollo – galeria

     

    apo1

    U.D.